Remont domu to jest czasem bardzo problematyczna sprawa i warto kilka razy się zastanowić, zanim wybierze się firmę, która zajmie się naszym domem. W zeszłym miesiącu stanąłem przed takim wyborem, niezbyt długo się zastanawiałem i teraz bardzo tego żałuję. Już wyjaśniam, dlaczego nie jestem zadowolony z mojego wyboru dotyczącego firmy świadczącej usługi remontowe. Otóż nagle okazało się, że musimy w domu przeprowadzić mały remont, podobno coś nie tak było ze ścianami i instalacjami pod nimi w kilku pokojach. Pomyślałem, że skoro to nie jest żaden wielki remont, to nie warto zatrudniać nie wiadomo jak drogiej firmy tylko znaleźć w miarę solidną w naszym mieście, która zażyczy sobie dwa razy mniej niż wynosi średnia warszawska, jaką życzą sobie firmy remontowe ze stolicy. Jak pomyślałem, tak zrobiłem, zadzwoniłem do pierwszej lepszej takiej firmy, szybko ustaliliśmy warunki i za kilka dni ekipa miała się pojawić w domu – na czas remontu mieliśmy zamieszkać u naszych rodziców, którzy posiadają niewielki dom parę kilometrów od nas. Zapakowaliśmy najpotrzebniejsze rzeczy i przenieśliśmy się do rodziców – firma remontowa miała w domu pojawić się za dwa dni i zająć remontem, który miał potrwać jakieś trzy dni. W dniu kiedy remont miał się rozpocząć zadzwonił do mnie jakiś człowiek z owej firmy remontowej i powiedział, że mieli pewne problemy logistyczne i zjawią się w pracy dopiero następnego dnia. Powiedziałem, że jeśli to kwestia jednego dnia to nie ma problemu, bo przecież różne rzeczy się w życiu zdarzają, często niezależnie od woli człowieka. Nie podejrzewałem jednak, że dopiero początek problemów z ową firmą. Następnego dnia kolejny telefon i ta sama historia oraz przyrzeczenie, że następnego dnia będą już na 100%. Chcąc nie chcąc zgodziłem się na kolejny dzień zwłoki. Jednak jak to w takich sytuacjach bywa, rozwiązanie nie było wcale takie proste. Nadszedł kolejny dzień i wcześnie rano kolejny telefon, że ekipa ma do zrobienia wykończenia wnętrz u innego klienta i nie może zacząć remontu. Zdenerwowałem się i wymówiłem podpisaną wcześniej umowę.